środa, 5 sierpnia 2015

The Chills - I'll Only See You Alone Again (1986)











6.5

W średniej objętościowo, ale imponującej pod względem skuteczności singlografii The Chills kawałek taki jak „I’ll Only See You Alone Again” można stosunkowo łatwo przeoczyć. Utwór nie doczekał się teledysku, nie trafił na żaden album i całkowicie ominął listy przebojów. Muzycznie nie był też tak charakterystyczny jak poprzednie nagrania Nowozelandczyków. Gdyby szesnaście dotychczas wydanych singli ponumerować pod względem jakości, kawałek z 1986 roku z dużą dozą prawdopodobieństwa wylądowałby w drugiej połowie stawki. I właśnie dlatego jest to kolejny dowód na całkowitą nieprzeciętność kapeli z Dunedin. „I’ll Only See You Alone Again” w żadnym wypadku nie jawi się bowiem złą piosenką. Od początku, bez najmniejszego wprowadzenia odpalona zostaje w niej kapitalna energia, intensywne nabijanie perkusji, w takim samym stopniu zakręcone klawisze, gitary i wokal Martina Phillippsa, który doznaje szaleństwa oczekując momentu sam na sam ze swoją sympatią. W ten sposób utwór bez najmniejszych przystanków i zbędnych zwrotów dociera do końca. Może nie ma tu nadzwyczajnej finezji, ale tego rodzaju kompozycja aż ocieka koncertowym potencjałem. Jeśli tak wygląda jeden z ich słabszych singlowych momentów, to tych lepszych w zasadzie nie da się już lepiej zarekomendować. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz