Szczególność jednego z bardziej kultowych wśród fanów utworów The Menzingers podczas słuchania wyczuwa się bardzo łatwo i naturalnie. Jeśli zechcemy jego fenomen wytłumaczyć potrzebna nam będzie jednak chwila zastanowienia. Co właściwie tu rusza? Gdzie w „Casey” są hooki? Sedno wydaje się leżeć w trójwarstwowej budowie kawałka i coraz większym natężeniu emocji każdej kolejno następującej części. Zachęca już fajna melodia i smętnie artykułowane wspominki Grega Barnetta. Poprawiają żarliwe partie wokalne wraz z refrenem. Decyduje zaś KULMINACJA: wykrzykiwanie imienia tytułowej dziewczyny oraz iście dramatyczny mostek poczęty zdaniem: Just tell me when you’re ready, I’m all packed to go... The Menzingers - In Remission Captain, We're Sinking - Montreal
Młodzieżowy mini-dramat opakowany w pocieszną pop punkową piosenkę. Pulchny Brendan Lukens śpiewa tu o dziewczynie, z którą mu nie wyszło, o jakiej jeszcze do niedawna myślał jednak na okrągło. Prowadzenie narracji w „Your Graduation” podzielone jest na dwóch wokalistów. W drugiej zwrotce zamiast Brendana smutne żale dosadnie wykrzykuje perkusista Sean Huber efektywnie urozmaicający ekspresyjność utworu. Kawałek Modern Baseball ujmuje szczenięcą niewinnością, a przy tym poważnie wpada w ucho. Tak niezbyt oryginalnym, ale ogromnie przyjemnym historiom nigdy nie mówi się dość. Modern Baseball - Rock Bottom Marietta - Cinco De Mayo Shit Show
W rzeczywistości, w której rusza nas już coraz mniej, utwory La Dispute wciąż potrafią przebić się do najwrażliwszych, podatnych jeszcze na emocje miejsc w człowieku. JordanDreyer nie przebiera w środkach. Sięga po tematy trudne, a następnie stara się wejść w nie z całą posiadaną przez siebie empatią, poczuć i wręcz zmusić swojego odbiorcę do czucia choćby cząstki tego samego. We wstrząsającym „King Park” podmiot liryczny pragnie odtworzyć wszystkie szczegóły związane z tragiczną śmiercią zastrzelonego przez pomyłkę dziecka. Chce być tam, kiedy kula trafia. Próbuje znaleźć powód, ale powodu na wytłumaczenie tego, co się stało nie ma. Napięcie stopniowo wzrasta osiągając apogeum w dramatycznej drugiej części historii, gdzie winowajca, młodociany gangster, zastanawia się czy zadośćuczynienie za pomocą samobójstwa uratuje go przed piekłem? Perfekcyjnym opowiadaniem i ilustrowaniem zdarzeń, słowem mówionym, podnoszeniem i obniżaniem głosu, kompozycją refleksyjnych i mocnych partii gitarowych grupa buduje siedmiominutowy muzyczny ekwiwalent zarazem dramatu i dreszczowca. „King Park” angażuje na obydwu płaszczyznach, które w czasie odsłuchu scalają się w całość absolutnie nierozerwalną. La Dispute - Woman (Reading) Seahaven - On The Floor
Napisanie „45” było momentem przezwyciężenia kompozytorskiej blokady, która ponoć niemile zaskoczyła Briana Fallona we wczesnej fazie tworzenia materiału na „Handwritten”. Według słów lidera grupy z New Jersey skomponowanie tej piosenki zajęło ostatecznie zaledwie pięć minut, w co nietrudno zresztą uwierzyć biorąc pod uwagę jej spontaniczność, energię i swobodnie płynące linijki tekstu. Pierwszy singiel z czwartej płyty kapeli od pierwszych chwili eksploduje przyjazną aurą oraz zdobywa sympatię szczerze brzmiącymi wersami. Teoria, iż został stworzony z czystej wewnętrznej potrzeby wydaje się najzupełniej przekonująca. Miłosne zawody, niekończące się rozmyślania, krwawiące serca. Nazwa TheGaslight Anthem po latach wciąż symbolizuje to samo. The Gaslight Anthem - Handwritten The Bouncing Souls - Baptized
Ujmując stan nagromadzonej goryczy wywołanej uczuciowym rozczarowaniem i tęsknotą za czasami, kiedy bliska osoba była jeszcze bliska „Leather Jacket” właściwie z miejsca stał się klasykiem współczesnych punkowych historii o miłości. Przekaz „ballady” Joyce Manor doskonale koresponduje z łkaniem przez zaciśnięte zęby Barry’ego Johnsona,garażowo niedbałymi gitarami i nie dającą za wygraną, zwłaszcza w końcówce, perkusją. W pierwszych pięciu latach dekady zapewne przez nikogo na „trójakordowej”scenie nie zostało to oddane lepiej. Joyce Manor - Famous Friend Grown Ups - Three Day Weekend
We wstępie do „December Decay” członkowie Setting The Woods On Fire rozpętują realne piekło. Automatycznie po jego wygaszeniu utwór z EP’ki „Ruins” przechodzi na moment w uroczą indie emo balladkę a la Mineral, po czym w kolejnych zajmujących minutach raczy iście wybuchowym, siarczystym hardcore’em, a nawet post-rockiem. Do 2011 r. nie mieliśmy na rodzimej scenie zbyt wielu podobnych rzeczy. W tych kilku cennych minutach STWOF zabrzmieli zupełnie tak, jakby wszystko starali się wynagrodzić za jednym zamachem. Setting The Woods On Fire - Horizons Brooks Was Here - Five Broken Cameras
To było moje pierwsze zetknięcie z nimi. Zanim jeszcze stali się powszechnie rozchwytywaną „kolejną dużą rzeczą” robili kawałki wywołujące gotowanie się krwi w żyłach. Od pierwszych momentów „Atlanty” niekomfortowe dźwięki wiercą nam dziurę w głowie, uszach i mózgu. Mish Way grozi, że eksploduje, a jej słowa nie zostają rzucone na wiatr. Zbieranie napięcia kończy się rozdzierającym, pięknym na swój sposób wrzaskiem i wtedy już wiadomo, że na za naszych czasów i na naszych oczach też działy się w punku rzeczy elektryzujące. White Lung - Face Down Arctic Flowers - Vexed
Na wysokości „Clash Battle Guilt Pride” kawałki takie jak „Bottled Wind” stanowiły dowód wciąż niegasnącej pasji i witalności Polar Bear Club, a zwłaszcza niesamowitego wokalisty Jimmy’ego Stadta. W utworze znakomicie słyszalne jest zaangażowanie kapeli w każdy fragment utworu, przekonujące wykorzystywanie pokładów energii (finalizowane wszechmocnym yeaaah) i klasyczne „to coś”, które pół dekady wcześniej zawarli również w słynnym „Election Day”. Polar Bear Club - WLWYCD Hostage Calm - Rebel Fatigues
Na dzień dzisiejszy w amerykańskim punk rocku można się ścigać już chyba wyłącznie za sprawą pisania kolejnych efektywnych hymnów. Na próżno szukać w „Carry The Banner” elementów oryginalności czy czegokolwiek, co byłoby „naj” w stosunku do innych podobnych propozycji. Pod względem werwy/pasji/zapału i wprawnego mieszania hiperoptymizmu z chropowatością numer The Flatliners wydaje się jednak zwyczajnie kompletny. Mnóstwo „duszy”, bezpośrednia przebojowość refrenu oraz motywujące przesłanie czynią z kawałka promującego „Cavalcade” trzy minuty absolutnej chwały w duchu dokonań duetu Wollard/Ragan. The Flatliners - Monumental A Wilhelm Scream - Boat Builders
Na pierwszy rzut oka „Passing Through A Screen Door” wydaje się być utworem jak najbardziej zgodnym z pop punkową doktryną. Sztandarowy kawałek The Wonder Years cechuje wyrazista melodyjność, przekonująca energia i naturalna przebojowość. Pod spodem mamy jednak tekst wprost przesiąknięty wątpliwościami i niepokojem. Te dwa elementy nie są mimo wszystko dobrane omyłkowo. Dan „Soupy” Campbell jako twórca piosenek przypomina pod pewnymi względami Jeffa Rosenstocka z Bomb The Music Industry. Podobnie jak on, Soupy nierzadko w dość pesymistycznym tonie roztrząsa swe życiowe posunięcia, ale muzycznie brzmi już tak, jakby ten pesymizm chciał na amen zagłuszyć niespożytym entuzjazmem. W singlu z „The Greatest Generation” podmiot liryczny nie musi, ale zdecydowanie może być utożsamiany z liderem amerykańskiej kapeli. 26-latek, ciągle w drodze, „urodzony by uciekać”, coraz mocniej uświadamiający sobie wady związane z brakiem stabilizacji i zazdroszczący rówieśnikom, na których w domu ktoś czeka. Jest coś pasjonującego nie tyle w samej historii, co w sposobie przekazywania jej treści za sprawą kolejnych pełnych zapału partii wokalnych, tętniących witalnością gitar i sprawnych perkusyjnych przejść. The Wonder Years - The Bastards, The Vultures, The Wolves Posture & The Grizzly - Modern Punk miejsca 10-1
Muzyka Football, etc opiera się na kontemplacji momentu. Zawieraniu w skrawkach tekstu krótkich, sugestywnych komunikatów. Oddawaniu słów i melodii z maksymalnym wyczuciem. Dla Lindsay Milton i jej zespołu nie ma zdań mniej ważnych. Każda linijka wypowiedziana musi zostać z optymalną starannością, melodyjnie intensywną oprawą przygrywanych akordów i taktem perkusyjnych uderzeń. Grupa z Houston poprzez dźwięki destyluje nam paletę przetworzonych wrażeń. Goryczy, rozczarowania, rezygnacji i ściskającego wnętrzności smutku. Let's not save ourselves. Let's not save anyone at aaaall. Do zakochiwania. Football, etc - Fair Kittyhawk - Welcome Home
“Preservatives” to zapewne moment, w którym kipiącym energią epigonom Cap’n Jazz udało się skonstruować najbardziej zażerający hook w swym krótkim dorobku. Trójka na „Parrot Flies” jest nagraniem tak kolorowym i skocznym, na jakie tylko można sobie pozwolić w obrębie math rocka czy może raczej math popu wywodzącego się z emo. Tym bardziej szkoda, że niedługo po wydaniu płyty z której pochodzi utwór grupa dostosowała się najwyraźniej do zawartych w nim słów: I'm big enough to admit when I’ve had enough of the things I want. Algernon Cadwallader - Parrot Flies Into It Over It - Spinning Thread
Rzadko się zdarza, by kluczowym momentem płyty był jej wstęp. Nie w sensie „pierwsza piosenka z całego zestawu piosenek”, a właśnie zaplanowane, uroczyste preludium, które u The Hotelier posłużyło za coś znacznie więcej niż typowe intro. Introdukcja do albumu, kolejnej wiosny, czegoś nowego. Pomimo tekstu gorzkiego jak rozgryzana pigułka „An Introduction To The Album” może brzmieć niczym definitywny moment jakiegoś przełomu. Od nienarzucających się spokojnych melodii, towarzyszących wciąż tym samym liniom wokalnym Christiana Holdena, przez pierwsze whoa-oh wtórującego mu zespołu, po eksplozję w jakiś sposób pozytywnej i oczyszczającej frustracji „An Introduction To The Album” jawi się kawałkiem w każdym calu słusznym.
Touche Amoreprzy okazji nowej płyty stali się niebywale popularni, choć wszystko co podobało mi się u nich wcześniej pozostało raczej tak samo szczere. Bo jak niby wykalkulować to co dzieje się w „Harbor” mniej więcej od połowy? Kiedy Jeremy Bolm ponownie wznosi się na wyżyny uniesienia i podobnie jak dwa lata wcześniej za sprawą „~ (Tilde)” urządza nam pełną patosu siekę, którą przyjmujemy niczym mannę z nieba? Wstyd wręcz słuchać wersów w rodzaju: Without you I'm not pure, And without you I'm not clean, But if I'm going down with you, Then you're going down with meeeeeee, ale ta konfesyjna, ekstremalnie egzaltacyjna maniera nie pierwszy raz okazuje się tym, na co akurat oni mogą sobie pozwolić, a także tym, czego w ich wykonaniu my nie prędko przestaniemy oczekiwać. Touche Amore - Just Exit Loma Prieta - Fly By Night
This song is about doing drugsrzekł Chris Farren podczas występu w jednym z kanadyjskich klubów, przed publiką zgromadzoną głównie z młodych osób. Słowa te mówią nam „o czym”, podobnie jak sam tytuł wyjaśnia „dla kogo”. „Songs For Teenagers” to traktująca o mroczniejszej stronie dragowania przestroga zawarta w skromnej, podszytej smutkiem balladzie. Kiedy wokalista Fake Problems tuż przed refrenem wymawia niepewnie słowa: It’s all right, It’s okay, I’m all right, I’ll be okay wiemy, iż wciela się on w rolę kogoś, kto tylko pozornie kontroluje swoją sytuację i że są to w istocie deklaracje, w które nie wierzy do końca nawet on sam. Utwór grupy z Florydy przybiera formę relacji pozbawionej moralizowania, raczej autentycznej i w kilku miejscach oddającej stan uzależnienia w sposób frapujący. Fake Problems - Soulless Antarctigo Vespucci - I'm Giving Up On U2
Słysząc zabarwiony wpływami emo alternatywny pop rock „Gengar! Gengar! Gengar!” oczami wyobraźni widzę odcinek nieistniejącego serialu o szkolnej drużynie sportowej z USA i miłosnych perypetiach jej zawodników. Powiedzmy, że „Friday Night Lights” łamane na „One Tree Hill”. Dekadę wcześniej, za zgodę do umieszczenia tego utworu na ścieżce dźwiękowej jednej z telewizyjnych obyczajówek dla nastolatków Dowsing mogliby niewątpliwie zgarnąć garść dolarów. W roku 2012 stanowili jednakże już tylko sekret garstki niepoprawnych romantyków. A „Gengar!” to piosenka wręcz onieśmielająca swym koledżowym urokiem, intensywnie oddająca stany młodzieżowego przeżywania. W jakimś stopniu nostalgiczna, choć ową nostalgiczność wymuszająca poprzez formę nośną i przebojową. Dowsing - I Don't Even Care Anymore Tiny Moving Parts - Sundress
W przypadku żadnego innego zespołu nie byłoby możliwe stworzenie tak głębokiego utworu w oparciu o tak biedną kompozycję. Właściwie panowie z Andrew Jackson Jihad coś tu sobie tylko brzdąkają i podśpiewują uuuuuuu, a Sean Bonnette wygłasza kolejne życiowe prawdy, ale to właśnie połączenie tego wszystkiego daje nam wrażenie czystej, skromnej znakomitości. Piosenkowy urok przebijają trafne wnioski na temat odczuwania cierpienia. Czasem jest ironicznie: But hope is for presidents, And dreams are for people who are sleeping, czasem empatycznie: And Tony says it's important to bear some witness when you can, And that's not hard to do in the city that I live in. Tak czy inaczej, poświęcenie chwili skupienia “People II 2: Still Peoplin'?” wzbogaca. Andrew Jackson Jihad - Temple Grandin The Taxpayers - I Love You Like An Alcohol
Jeff Rosenstockdo perfekcji opanował sztukę śpiewania o psychicznych i emocjonalnych problemach, potężnych dołach oraz niedoskonałych sposobach radzenia sobie z nimi. Ujmującym momentem wpisującym się w tę kategorię jest zwłaszcza „You Still Believe In Me?”, utwór pamiętny choćby ze względu na genialne nawiązanie do utworuThe Beach Boys i losów Briana Wilsona. Kawałek ten pęka w szwach od rozpasanej melodyjności, charakterystycznych dla Bomb The Music Industry!!ska punkowych trąbek, dzwoneczków i iskrzących klawiszy. Niebagatelne są w nim również krzyki tracącego chwilami oddech, aczkolwiek dzielnie i konsekwentnie wyrzucającego każdą swoją myśl Jeffa. Mamy tu więc auto-terapię, wywnętrzenie bez wpadania w pułapkę egzaltacji i kawałek bystrego punkującego grania. Rzecz znakomicie oddająca sens powiedzenia „co nas nie zabije, to nas wzmocni”. Bomb The Music Industry - Slumlord Hard Girls - The Quark
Still, no complaints, it's the 5th of July, post-freedom. post restraint. A new life, a new craze, a new sound, all the rage. --> This is serious business. So if I ask you to sing along, just remember: It's only a business decision.United Nationsod początku masakrowali swoją działalnością na wszelkie możliwe sposoby. Muzycznie i koncepcyjnie, enigmatycznością i prowokacją. Po czteroletniej przerwie wrócili, dowodząc, że można jednocześnie zrobić coś interesującego muzycznie i wypowiedzieć się o muzyce poprzez nią samą, z pozycji odśrodkowej. Geoff Rickly pod względem kreatywności wydaje się być studnią bez dna, co udowadniał w zasadzie na każdej kolejnej płycie Thursday oraz udowadnia tutaj, szokująco doskonale odnajdując się w roli frontmana hardcore’owej supergrupy. When I was a boy, they called me kid Lacan. Then in school, the teachers called me teen Camus. Każdy wers “Serious Business” to intelektualna zagwozdka, choć jeśli zdajemy sobie sprawę, że UN to żart i pretekst Geoffa dla realizowania swoich nostalgicznych fascynacji ekstremalnym hc, to nie powinnismy brać ich za bardzo na poważnie („ironia nadaje kontrast”). Nie zmienia to faktu, że kiedy Rickly wychodzi na powierzchnię zajadłych screamo-wokali i druzgocących ścian dźwięku, aby oświadczyć, że tę piosenkę dedykuje swojej ex, po czym rozpoczyna zacytowany na początku manifest, ja dostaję ciarek. United Nations - Meanwhile On Main Street Circle Takes The Square - Enter The Narrow Gates
“The Oregon Trail” to utwór, w którym punk rockowa wyśmienitość atakuje z każdego możliwego zakątka. Ostrzał dociera za sprawą śpiewanych ochoczo przez Bretta Adamsa hymnicznych linijek, soczystych gitar i zawrotnie dynamicznych przejść perkusisty. W największym stopniu zaś poprzez pękające w szwach od mocy wspólne partie wokalne całego zespołu. Doświadczamy tu jeszcze jednego absolutnego refrenu, następnego tekstu o braku pewności siebie, przegrywaniu i alkoholu oraz kolejnego błyskotliwego mostku-oddechu, po którym na koniec zaserwowana zostaje kumulacja wszystkiego, co w całym kawałku najatrakcyjniejsze.